Noworocznie
To nieładnie, że w okresie świątecznym nawet się nie odezwałem. Ale co zrobić...
Gdzieś czytałem, że dostęp do internetu ma, czy powinien być, wliczony do podstawowych praw człowieka.
No to u nas w buszu jest jeszcze z tymi prawami krucho. Na dodatek jestem jedynym w promieniu przynajmniej kildziesięciu kilometrów, któremu w ogóle na tym prawie zależy.
Tak czy inaczej u nas Pan Jezus też się narodził, tylko że jest mu smutno, bo został pozostawiony sam sobie - jako, że nie mam innych figurek do szopki. (Jest to zresztą dosyć symboliczne bo tutaj też dzieci od maleńkości muszą sobie radzić)
Rok temu miałem figurki z bambusa zrobione przez miejscową złotą rączkę, ale w tym roku rączka wyjechała.
A na zdjęciu : szopka, chyba jedyna, jaką znów w szerokim promieniu widziałem, z...tak...figurkami. Zostawionymi, jak przypuszczam, przez któregoś z misjonarzy parę dziesiątek lat temu.
Lokalna jest podstawa z patyków, siano i workowy dach.
Może tutaj mały Jezus czuje się naprawdę jak w Betlejem...?
***
Z życzeniami wszelkiego DOBRA w Nowym Roku
Wreszcie ! A ja znowu o wodzie. Tym razem tej płynącej (wreszcie, pod ciśnieniem!) z kranu. Albo może lepiej - ze ściany. Dlaczego lepiej?
Ludzie opowiadali, że krążyły kiedyś takie proroctwa, że przyjdą czasy, kiedy woda będzie płynąć ze ściany.
I kiedy przychodzą ci z odległych wiosek, i widzą wodę lejącą się ze ściany, mają chyba poczucie, że nadeszły czasy mesjańskie...
Co prawda na razie woda płynie tylko ze ścian mojej chatki, a żeby popłynęła w domach na wsiach trzeba nieco czasu..choć projekty rodzą się już w głowie...
Wreszcie nasza skromna, ale jednak, ale własna - wieża ciśnień - stanęła na swojej jednej nodze.
I wreszcie wody wystarcza na trochę dłużej.
I wreszcie możemy pomóc ludziom dostarczając im wodę do picia.
Pyszną zresztą wodę.
Może ja za często o tej wodzie... ale przecież woda to życie.
Myślę, że można wreszcie będzie pisać o innych sprawach, bo wodę już mamy.
Tzn mam nadzieję, że agregat pompujący wodę będzie się jednak trochę rzadziej psuł, bo inaczej znowu będzie o wodzie...
Tak właśnie stawiamy wieżę...
A tu : specjalne ujęcia wody dla ludzi z wioski
Na pirodze Raczej nieczęsto zdarzają mi się takie przygody, jak tej niedzieli. Postanowiłem wreszcie namówić ludzi z jednej z wiosek, żeby mi pokazali rzekę. Dla nich rzeka to pralnia, żywicielka...Nie przychodzi się tu +po nic+.
A ja się chciałem tylko przejechać pirogą, żeby zobaczyć zakamarki dzikiej tropikalnej rzeki.
I udało się. Piroga była zaklejona gliną; po jakimś czasie zatrzymaliśmy się, by wypompować wodę.
Mój szofer bardzo to przeżywał. W końcu byłem pierwszym białym, którego przewiózł. Chłopaki, którzy nam towarzyszyli też w którymś momencie z tego wszystkiego znaleźli się w wodzie.
Ale było miło.
Przypomniało mi się, jak już jakiś czas temu ktoś mi powiedział, że my, biali, jesteśmy bardzo pomysłowi, jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu. I chyba coś w tym jest.
PS. Mamy plany, aby zrobić trasę turystyczną, bo rzeka jest piękna. Turystów tu wprawdzie jak na lekarstwo, ale od czasu do czasu ktos jednak do nas przyjedzie. Moze w ten sposob moi ludzie mogliby tez na siebie zapracowac?
A tu : proszę nie regulować ekranu. Ja naprawdę tak wyglądałem..
Piękne południe
...czyli po francusku joli midi : taka właśnie, jak się dowiedziałem, jest nazwa drobnych kwiatków, jakie niedawno wysypały się na moim podwórku.
Dlaczego południe? Bo kwiatki kwitną tylko w ciągu dnia, a szczególnego koloru, którego zdjęcie niestety nie oddaje, nabierają właśnie w południe.
Zdjęcie wygląda wręcz na +przepalone+ od blasku, jaki dają piękne południa.
A rano i wieczorem są tak blade...
Korniszony
Czego najbardziej brakuje na obczyżnie? Tego się tylko dowie, kto wyjechał z kraju i kto nie ma polskich sklepów w pobliżu.
Jest cały zestaw rzeczy, bez których życie jest - może nie niemożliwe, ale na pewno nie tak piękne.
Do niedawna właściwie były tylko 2 produkty polskie dostępne w Kameruńskich (a raczej kolonialnych) sklepach: Żubrówka i Wyborowa. Potem asortyment się poszerzył o Wyborową jabłkową i jakąś tam jeszcze. (no comment)
Podobno ktoś gdzieś jeszcze widział krówki. Ja nie miałem tego szczęścia.
Natomiast miałem szczęście zakupić kilka słoików korniszonów, jak widać na obrazku z firmy Rolnik. (Mam nadzieję, że ten wpis nie zostanie potraktowany jako krypto-reklama).
Nie będę tutaj wnikał, która nazwa powstała wcześniej: korniszony czy cornichons...
Jedno jest pewne: próbowałem różnych francuskich wynalazków i tylko jeden dało się jako tako strawić.
Na szczęście są w okolicach polskie siostry, które mają tę przedziwną właściwość, że zbierają po misjach puste słoiki, a za jakiś czas zwracają je pełne.
Pełne i pyszne ma się rozumieć.
Nawet ja ostatnio sobie podchrupuję pierwsze własne ogórki z ogródka, który założyłem po przyjeździe z urlopu.
Ale na dobre własne korniszony nie mam jeszcze przepisu...
Nie wszystko złoto.... Niedawno przyszła do nas po wodę pani pochodząca z innych stron Kamerunu. Zobaczyła resztki gliny z kopania studni i zapytała skąd one pochodzą.
Kiedy się okazało, że stąd, mówi: nie wiecie co to jest...
i pokazałe małe grudki.
właśnie w takiej ziemi znajduje się... złoto.
...
to może niepotrzebnie się martwię, za co wybuduję tę misję....?
Nie wszystko złoto, co się świeci. A TO się nawet (w tej formie) nie świeci...
Kulinarnie
Czy po ośmiu latach można dać się jeszcze zaskoczyć kulinarnie ?
A no można.
Czym ?
A tym co widać na talerzu.
Czyli...?
Czyli.. zgadnijcie...
Zapraszamy do galerii:
PLN
EUR
USD
>
Czy wiesz że....
...Czy wiesz, że Polska mogła mieć kolonię w Kamerunie?
Zalazek polskiej kolonii w Kamerunie powstał w 1882 roku za sprawš polskiego podroznika i badacza Afryki, Stefana Szolca-Rogozińskiego.
Spedzil on w Afryce ponad dwa lata.
W 1884 r. otrzymał od tamtejszych klanów ziemię i założył polska kolonię,
która miała powierzchnię zaledwie 30 kilometrów kwadratowych.
Niestety kilka miesięcy pózniej, przybyli na te tereny Niemcy i Anglicy.
Niemcy zaczęli w ekspresowym tempie podpisywać z tubylcami +traktaty+ i przejmować ich ziemię.
Rogoziński oddal polskš kolonię pod protektorat brytyjski.
Powrócil do kraju, przekazujšc kolekcje etnograficzne muzeum krakowskiemu,
a antropologiczne Akademii Umiejętnosci w Warszawie.
W 1885 r.zginał w Paryżu pod kołami omnibusa.
Jesli masz propozycję, sugestię, zapytanie itp. napisz poniżej...
Napisz swój adres email, jesli chcesz otrzymywać najnowsze informacje...